niedziela, 21 września 2014

7. Ale jestem jak twój brat...bracia nie pieprzą swoich sióstr.

Mary pov's 
        Niall wyszedł z auta, a gdy już miałam otworzyć swoje drzwi i też z niego wyjść, Horanek szybko zrobił to za mnie. 
- Sama też umiem otwierać drzwi, nie jestem ułomna Ni. - Zaśmiałam się, a on zrobił oburzoną minę.
-W tych czasach to już nawet nie można być dżentelmenem! - Obydwoje wybuchliśmy ogromnym śmiechem, a po chwili ruszyliśmy do stadniny koni przed nami.
- Co my tu robimy? - Zapytałam z lekka zdziwiona tym pomysłem. 
- Nie byłam na koniach od kiedy...od kiedy..
- Od kiedy tobie i Louisowi zmarli rodzice. - Dokończył szybko, wiedząc, że mi samej trudno to przechodzi przez usta.
- Dokładnie. - Mruknęłam i spojrzałam na konie, zamknięte za drewnianymi drzwiczkami, w swoich małych "kącikach".
- Pamiętam jak kiedyś twoja mama zabrała mnie z tobą i Lou tutaj. Akurat rodziły się źrebaki. Jeden ci się strasznie spodobał, a panie stąd pozwoliły dać ci mu imię, nazwałaś ją "Dems". Mama obiecała, że ci go kupi...ale no..no wiesz, nie zdążyła. - Podszedł do jednego konia, przygotowanego do jazdy. 
- To ona. Twoja "Demsi". Kupiłem ją, kiedy tylko na to zarobiłem.- Uśmiechnął się i pogłaskał brązowego, ślicznego konia po grzywie. 
- Chcesz ze mną na niej pojeździć? - Zapytał, wciąż z lekkim uśmieszkiem. Podbiegłam do niego i po prostu rzuciłam się jemu na szyję. Podniósł mnie do góry i zakręcił, się ze mną w kółko, obydwoje cieszyliśmy się jak idioci. Po paru minutach posadził mnie na koniu, po czym sam wskoczył za mnie.
-Udźwignie nas? Nic mi się nie stanie? Boje się Ni. - Jęknęłam, a po chwili poczułam jak jego ciepłe, duże ramiona mnie obejmują w pasie i ściskają do siebie. 
- Będzie dobrze Marsi. Braciszek Niall o to zadba. - Sapnął mi do ucha, zaufałam mu. W końcu jest dla mnie jak prawdziwy brat. 
        Poczułam jak koń przyśpiesza, a jego galop jest teraz na prawdę niesamowicie szybki, wiatr owiewał nas dwóch coraz bardziej. Nim się obejrzałam ja wraz z farbowanym blondynkiem byliśmy w kałuży błota. Spojrzeliśmy na siebie głupio i zaczęliśmy tarzać się i chlapać brązową cieczą. 
- Idiota! Gdyby nie kaski, mogłoby się nam coś stać! - Zaśmiałam się i chlapnęłam go w twarz.
- Osz ty. - Wykrzyczał tylko i zaczęliśmy się bawić w zapasy w błocie, niczym małe dzieci. 
        Poczołgałam się do leżącego Horana i położyłam ręce po dwóch stronach jego głowy, pochylając się nad nim. 
-Wygrałam. - Oznajmiłam, a chłopak wykorzystał moją chwilę nieuwagi i zamienił nasze pozycje, tak, że to on górował.
-Powinienem ci teraz to jakoś wynagrodzić. - Zaśmiał się. Spojrzałam na jego klatkę piersiową, która równomiernie się unosiła. 
- Oh tak, powinieneś. - Szepnęłam. Spojrzał mi w oczy. 
- Mam już nawet pomysł jak. - Zagryzł swoją dolną wargę i skierował swój wzrok na moje piersi (zasłonięte swetrem), brzuch i na końcu na moją kobiecość. Podniósł znów swoje niebieskie paczadełka w moje i jęknął nagle smutniejąc.
- Ale jestem jak twój brat...bracia nie pieprzą swoich sióstr. - Przymknął swoje powieki i zszedł ze mnie. 
- Zbieramy się młoda. - Wstał i pomógł mi też to zrobić. Złapaliśmy się za ręce i bez słowa wróciliśmy do stadniny. Tam czekała na nas już Dems, którą pogłaskałam po grzywie, na "papa" i skierowałam się z moim towarzyszem znowu do samochodu. Byliśmy cali brudni, ale nie przeszkadzało mi to. Jechaliśmy z muzyką na cały regulator, gadając sobie durne żarciki. Z moim "braciszkiem" czas mija tak nieubłaganie szybko i fajnie. 
Zayn pov's
- Dobra, dasz sobie radę sam w domu? - Spytałem Tommo, siedzącego w taksówce, obydwoje byliśmy na dość silnym kacu, po parogodzinnej drzemce. 
- Nie jestem dzieciakiem stary. - Zaśmiał się i pomachał mi. Po krótkim czasie taksówka wyjechała z podjazdu, a ja skierowałem się do kuchni by popić kolejną tabletkę na ból głowy. Było mi głupio okłamywać mojego przyjaciela, zapewniając, że nie dotykałem nawet jego siostry, ale nie miałem innego wyboru. Ona mi się kurewsko podoba. Gdy skończyłem jeszcze jeść kanapkę usłyszałem dzwonek do drzwi. Otworzyłem je, a moim oczom ukazali się Horan i Mary, którzy jak zdążyłem się kapnąć, znikli gdzieś podczas mojego i Tomlinsona snu. 
- Co wy kurwa tacy cali brudni, jebaliście świnie czy co? - Zapytałem widząc ich całym umorusanych w brązowym czymś. Wybuchli chichotem i weszli do domu. 
- Byliśmy na koniach i koń nas wywalił w błoto. - Mary powiedziała, przez śmiech, a Niall dał nam znać, że idzie wziąć prysznic. On miał ten plus, że ma sypialnie po mojej mamię, czyli ma swoją łazienkę. 
- Ja też powinnam się umyć. - Zachichotała dziewczyna, a ja spojrzałem na nią przegryzając lekko moją wargę. 
- Mogę ci pomóc. - Cicho sapnąłem. Spojrzała na mnie rozszerzając swoje i tak wielkie oczy.
- A chcesz? - Szepnęła prawie nie słyszalnie. 
- Pytanie. - Zaśmiałem się. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do łazienki. Rozebrałem się, ona również i obydwoje weszliśmy pod prysznic. Złapałem w swoją dłoń gąbkę i nałożyłem na nią żel pod prysznic. 
- Nie powinnyśmy tego robić Zayn. - Spuściła głowę w dół. 
- Pierdoli mnie to co powinniśmy robić, a czego nie. Ludzkie uczucia są ważniejsze niż jakieś zasady, reguły czy chuj wie co jeszcze. - Chcę wreszcie ją dla siebie. Chcę tylko nas dwóch. Nic więcej. 
- A pro po pierdolenia. Kiedyś jeszcze, będę cię pierdolił do upadłego zobaczysz. - Parsknąłem, lekko się śmiejąc. Widziałem, że ona się też uśmiechnęła. Pełna piany gąbka delikatnie myła jej barki, szyję, piersi, brzuch i resztę ciała. Woda z słuchawki prysznicowej, umocowanej nad nami, zagłuszała dźwięk jej cichych jęków, jednak ja je słyszałem. Jej twarz była już czysta jak i reszta ciała, zostało do umycia tylko jedno miejsce. Nawaliłem na moją prawą rękę żelu do okolic intymnych i gładziłem nią jej "myszkę", przez co jej jęki stały się na prawdę głośne. Zniżyłem się w dół i pocałowałem jej czułość, będąc gotowym na zrobienie jej minetki, ale usłyszałem jej cichy głosik.
- Nie Zayn...może kiedy indziej. Nie mogę tego zrobić, przepraszam. - Wybiegła z pomieszczenia, chwytając po drodze ręcznik i zakrywając się nim. Bez namysłu wybiegłem za nią, aż dobiegłem do mojego pokoju. Stanąłem przed nią i popatrzyłem na nią z góry na dół. 
- Powiesz mi co to do kurwy było?! Czemu nie możesz?! - Wykrzyczałem, zamykając uprzednio drzwi.
- Bo nie! Nie mogę..ja nie mogę, po prostu nie. - Zająkała, jej usta się trzęsły z każdym ruchem. 
- Podaj mi powód. - Uspokoiłem swój ton, by się mnie nie bała czy coś.
- Nie i tyle. - Wciąż się cała trzęsła. 
- To nie jest, żaden powód, żaden. 
- Daj spokój Zayn, po prostu nie mogę. - Coś we mnie pękło. 
- Oh tak, nie mogę ci zrobić pieprzonej minetki, dlatego, bo już masz od tego swojego brata, co? On jest lepszy w seksie, nie? Bzyka cię ostro? Lubisz, gdy robi to ktoś z tą samą krwią w żyłach, nie? - Zapytałem zirytowany, a po jej policzkach, zaczęły sunąć łzy.
Mary pov's
- Nie mów tak! - Krzyknęłam przez łzy. No bo co miałam powiedzieć? "On mnie gwałci, ja nie jestem kazirodczą dziwką" ? Przecież Louis by mnie zabił, nie mogę sobie wyobrazić, jak okropna byłaby jego kara. 
- To kurwa obrzydliwe! Obrzydza mnie sama myśl, że ssiesz jego kutasa i skaczesz po nim podniecona. Jesteście do kurwy rodzeństwem! Wasza rodzina jest jakaś pojebana! Lou ty jebany pedofilu! A ty? Ty jesteś dziwką, skaczącą do łóżka własnego brata.  Jak możesz takie coś robić? To jakaś paranoja. - Złapał się za głowę, a ja naprawdę nie wiem co zrobić. Zaprzeczę nie uwierzy, powiem o molestowaniu, będę skarana, potwierdzę, będzie widział we mnie kogoś tak...tak złego, kogoś kim nie jestem. 
- Nie mogłabym się z nim pieprzyć, ok?! Nie mogłabym się z nim bzykać, bo...bo jestem dziewicą! - Oh tak, Mary, jakaś ty mądra, nie miałaś na co już wpaść? Tylko to...no kurwa, mój mózg wariuję. 
- Co? Ty..ty..wow. Ja już sam nie wiem co myśleć, mam mętlik. - Wypaplał zmieszany. Zadziałało? Jej.
- A teraz jakbyś mógł nie paradować nagi przede mną. - Szepnęłam. Trzeba wyjść z tematu mojego seksu z bratem, bo to chore. 
- To mój pokój, wiesz? - No tak, ja głupia. Pobiegłam do jego pokoju, bo wydawał się bliżej.
- To pozwolisz. - Wyminęłam go, otworzyłam drzwi i wyszłam. Nie wiem co teraz, nie wiem skąd to wiedział, ale muszę jak na razie być "dziewicą".  
_______________________________________________________________________
Cóż ja będę się rozpisywać, mam nadzieję, że rozumiecie, że są wakacje i mam swoje też osobiste życie... (co ja mam z tymi kropkami hahah lol xd) Staram się pisać rozdziały gdy tylko zdobędę odrobinę spokoju, czasu, weny i co najważniejsze ciszy. W szpitalu bez przerwy ktoś coś gadał, jęczał i stękał (bez komentarza hahha), w domu moja mama w dzień non stop mi gada o pakowaniu się itd, na dodatek te dzieciaki z podwórka się drą, a w mieszkaniu leci na cały regulator muzyka z tv. Teraz jest 3 w nocy, jestem sama w domu z 6 letnią siostrą i 3 letnim kuzynem na głowię który co chwilę się budzi, a ja jako jakby jego "mama" muszę go usypiać xd 
Teraz tak w ogóle piszę na telefonie
(więc pewnie będzie dużo błędów
)Także, proszę o wyrozumiałość, przepraszam, po raz kolejny i kocham was całym serduszkiem x 
I JAK ZAWSZĘ DZIĘKUJE I ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA, KAŻDY KOMENTARZ TO DLA MNIE MOCNY KOPNIAK, BY DALEJ TO COŚ PISAĆ :3